30 kwi 2009

Z klinicznego oddziału cz. I

Kochani, jestem już po operacji!!!! Była długa i duża! Odbyła się w poniedziałek i trwała 6 godzin. Operację prowadził pan profesor Andrzej Bochenek. Wstawiono mi kawałek aorty usuwając tętniaka oraz zastawkę. Wybudzili mnie wieczorem i wczoraj przenieśli z OIOM-U na oddział kardiochirurgiczny. Czeka mnie teraz powrót do rzeczywistości, stabilizacja rozciętego mostka, etc. Kiedyś napiszę o osobach, którzy nas tu leczą. Wspaniali ludzie! Z powołania! Jest tu internet, więc piszę. Dziękuję wszystkim, którzy byliście ze mną! Czuje się dosłownie tak, jakby podarowano mi NOWE ŻYCIE!!! Bogu i ludziom niech będą dzięki! Wszystko jest po coś w życiu!

Pozdrawiam z kliniki w Katowicach Ochojcu!

A to jest link do kliniki, w której jestem:
http://www.cardiosurg.pl/

A to jest strona stworzona przez lekarzy tej kliniki - warta polecenia dla każdego!:
http://www.jaimojeserce.eu/

A to dzisiejsza modlitwa Kościoła - jak pasuje do mojego kontekstu!:

Wszechmogący, wieczny Boże, w tych dniach lepiej poznaliśmy Twoją ojcowską dobroć; † spraw, abyśmy gorliwiej korzystali z Twojej łaski * i uwolnieni z mroków błędu całym sercem przylgnęli do prawdy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Nie ma przypadków :)

25 kwi 2009

Czas wrócić na rekolekcyjny szlak...

Jutro powrót do kliniki...
Pojutrze operacja...
Czas wrócić do rekolekcji...
Minione tygodnie, wiosenne, paschalne, domowe, byly piękne!
Czas jednak wrócić do rzeczywistoci.
Paschalnosci życia trzeba doswiadczac, nie wystarczy tylko o niej mówić i wzdychać!

Moje dzisiaj najbardziej wyrażają slowa Psalmu 116 A:
"Miłuję Pana, albowiem usłyszał
głos mego błagania.
Bo skłonił ku mnie swe ucho
w dniu, w którym wołałem.
Oplotły mnie więzy śmierci,
dosięgły mnie pęta Otchłani,
ogarnął mnie strach i udręka.
Ale wezwałem imienia Pana:
„Panie, ratuj moje życie!”
Pan jest łaskawy i sprawiedliwy,
Bóg nasz jest miłosierny.
Pan strzeże ludzi prostego serca:
byłem w niedoli, a On mnie wybawił.
Wróć, duszo moja, do swego spokoju,
bo Pan dobro ci wyświadczył.
Uchronił bowiem moją duszę od śmierci,
oczy moje od łez, nogi od upadku.
Będę chodził w obecności Pana
w krainie żyjących".

Dziękuję Wam, którzy jestescie blisko!
Także wszystkim, których dotąd spotkalem w klinice!
Wasza przyjaźń, modlitwa, obecnosć, dobre slowa i wsparcie są nieocenionym darem i swiadectwem tego, że czlowiek jest dobry, że jest rzeczywiscie na obraz i podobieństwo Boga Milosci.

Masz rację R., nie mogę się nakręcać... to nie ma sensu!
Trzeba odważnie wejć w to dowiadczenie!

Wiele razy analizując moje wlasne życie i jego historię zadawalem pytanie:
jesli tyle szans mi Dales, to po cos, jest w tym jakis cel.
Nie jest to bez znaczenia!
Dlatego o jedno prosze... zebym nie zmarnowal niczego, naprawdę niczego z tych obecnych doswiadczeń. Nie są latwe, ale są jak skarb, jak perla, którą z ran trzeba wydobyć. One maja jakis sens i cel. Jaki? Ty to wiesz i tylko Ty!
Dlatego Jezu, ufam Tobie!
Nic więcej, to wystarczy: ufam Tobie!